|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Siedzę w
domu, ale jutro już do pracy. Zmogło mnie przeziębienie. Zamiast do szkoły, poszłam
w poniedziałek do lekarza. A tam: pierwszy wolny termin 27 grudnia, proszę pani,
może pani przyjść jutro popołudniu i
zapytać lekarza w gabinecie, czy zgodzi się panią przyjąć oprócz
zarejestrowanych pacjentów. No ja cię kręcę! Zadzwoniłam do poleconej przez koleżankę
poradni, ale tam też dopiero wolny termin na środę. No i co ja mam zrobić?
Zadzwoniłam do szkoły, że jestem w kropce, zaproponowałam, że napiszę prośbę o
urlop bezpłatny, ale dyrekcja coś nie w sosie była. Znowu miałam wrażenie, że
informację o tym, że mnie nie będzie w szkole odbiera jako celowe utrudnianie
życia i robienie na złość. Wiem, że jest trudno ułożyć zastępstwa, kiedy nie ma
kilku nauczycieli, a dyrekcja jest zmęczona, bo problemów ma dosyć, bo boi się,
ze nie policzę nadgodzin (a to mój obowiązek i termin się zbliża)… Ale, do
licha, przecież nie choruję celowo! Siedzę w domu jeszcze dziś, bo czuję się lepiej
– gorączka puściła i kości mnie już nie bolą. Na służbę zdrowia się wypięłam,
dla mnie poniżające jest, żeby trzeba było zebrać pod gabinetem lekarza o
przyjęcie. Co prawda, urlop bezpłatny, jak nazwa wskazuje jest mniej płatny niż
L4, ale nie chce teraz włóczyć się po gabinetach, bez gwarancji przyjęcia, wolę
posiedzieć w domu i pogrzać kości. Gdybym chciała iść w środę i prosić o
wsteczne zwolnienie, to i tak nie dostałabym na poniedziałek (bo lekarze mogą
wystawić L4 tylko na 1 dzień wstecz), a poza tym, zawaliłabym kolejny dzień
pracy, więc szkoda zachodu. Stracę kilka złotych, ale nie będę się szarpać. Szprycuję się paracetamolem, miodem, herbatą z
malinami, itd. Jest lepiej. W środę nie mam tak dużo lekcji, jakoś przeżyję. …………………………………………………………. I. szaleje z
remontem. Wychodzi po 6 rano. Przychodzi do domu i zasypia o 21. W międzyczasie
pracuje. Cały czas wyskakują kolejne rzeczy do zrobienia, bo to stara
kamienica. Pomagam, kiedy mogę.
Pomalowałam ostatnio podkładem całą kuchnię. I. z kolegą szlifują futryny, bo
trzeba je porządnie polakierować. Dzisiaj jechał też po panele. W tym tygodniu
będziemy też gruntownie sprzątać. ………………………………………………………… To będą
pierwsze Święta bez mamy… wtorek, 20 grudnia 2011, angleland
TrackBack
|